18.02.2011 :: 11:54

To nie będzie wesoła notka. Przedsmak jest taki, że zbierałam się na nią prawie 2 miesiące, bo nie byłam na tyle silna, żeby się podzielić tym co mnie spotkało. W Wigilię 24 grudnia przed południem gdy przyjechałam do niego z prezentem i dzieliliśmy się opłatkiem, po 3 latach i ponad 9 miesiącach rozstaliśmy się. Teraz już wiem, że na jego własne życzenie. Powód: taki, który spotkał większość  zakochanych lasek, które kochały ZA BARDZO i były zbyt dobre, a jednak pojawiła się ta INNA, lepsza (tak myślałam do tej pory) koleżanka z jednego roku studiów. Ale od początku. Zaczęło się psuć już z początku grudnia, coraz bardziej nie pasowało mi jego zachowanie, coś było nie tak ale przecież go kochałam i uważałam, że wszystko się ułoży, że trzeba na to czasu. W grudniu również zaliczył pewną imprezę. Gdy potem oglądałam zdjęcia z tej imprezy na stronie klubu, w którym był wpadłam we wściekłość. Tańczył z nią. Obejmował ją tak jak obejmuje mnie, wtulał się w nią, ona trzymała rękę na jego policzku. W tym samym czasie dzwoniłam do niego i miał wyłączony telefon, napisał jedynie o 4 że już wrócił do domu. Od tej pory w naszym związku zrobiło się jeszcze gorzej. Tłumaczył, że to tylko koleżanka, że tańczył ze wszystkimi i że mam przestać być zazdrosną bo i tak będzie to robił. Kilka dni po tej sprzeczce usłyszałam coś czego nie spodziewałam się nigdy usłyszeć z jego ust, że przestało mu zależeć, że miłość się wypaliła, że mam nie płakać, że mam zachowywać się dojrzale. I potem już było coraz gorzej, ja walczyłam, okazywałam mu uczucie, a on nic nie robił. Do tego doszły problemy z jego szkołą i jego babcia trafiła do szpitala. Byłam przy nim ale odczuwałam, że on nawet nie chce mojej pomocy. Aż w końcu dzień przed Wigilią, gdy zapytałam o której do mnie przyjedzie bo zawsze to on przyjeżdżał w ten dzień, powiedział, że nie przyjedzie - już wtedy tchórzył. I już wtedy mówił po raz kolejny ale z wyrzutem, że to nie jest to co czuł do mnie,  że się wypalił i w końcu doszło do rozstania dnia następnego, z tym że on chciał utrzymywać kontakt bo uważał, że jestem wartościową osobą, że by za mnie życie oddał, słówka w ramach pocieszenia. Po 2 tygodniach od rozstania stwierdził, że on żałuje tego co się stało, że nikt go nigdy nie pokocha jak ja, że popełnił błąd ale o dziwo nie mówił nic o powrocie. Spotkaliśmy się po 3 tygodniach i powiedział mi, że przespał się z tą dziewczyną, przedstawiając mi to w takim świetle jakby ją wykorzystał. Byłam skłonna mu wybaczyć i pozwolić wrócić, tym bardziej, że mówił, że tego żałuje, płakał przy mnie. Ale następnego dnia dowiedziałam się, że ona nie była tylko do łóżka. Znajomi w tydzień po rozstaniu widzieli jak szlajał się z nią za rękę, dlaczego to bardziej mnie zabolało niż zdrada fizyczna? Nie wytrzymałam i zerwałam z nim kontakt. Dowiedziałam się że jestem podła, że on miał nadzieję, że chciał zerwać z nią wszystkie kontakty, że on mnie nadal kocha. Na następny dzień spotkałam się z nim i to ja go zaczęłam przepraszać za swoje zachowanie, on mówił, że nie chce mnie znać, żebym sobie poszła i że on będzie jednak z tą dziewczyną po tym jak go potraktowałam bo już jej to obiecał. Nie wiem jak to się stało, ale przytuliliśmy się, zaczął mnie głaskać po głowie, ja płakałam... i poszłam do domu. Nasz kontakt wrócił tylko na tydzień, w tym czasie prosiłam go by z nią nie był, że po co chce być w związku z osobą (bo się okazało, że ona jak dowiedziała się, że on jest sam - zostawiła swojego chłopaka) która tak traktuje facetów, to powiedział mi że on jej nie kocha i nie będzie po niej rozpaczał tak jak po mnie. Na pytanie dlaczego nie woli po prostu być sam odpowiedział mi że on nie umie być sam. Już wtedy wolał być z nią. Chciałam, żeby jeżeli będzie z nią dał mi znać na telefon bo nie chcę się dowiadywać, że on się z nią szlaja a do mnie wydzwania. Myślicie że posłuchał? 3 dni od ostatniego spotkania spotkał naszą kumpelę idąc za rękę z tamtą dziewczyną... Ponoć tak ją wciągnął w pobliską bramę, że mało jej ręki nie urwał. Zerwałam z nim kontakt po tym wydarzeniu bezwzględnie. Dzwonił do mnie jeszcze 2 razy chociaż prosiłam go żeby tego nie robił. Właściwie pytając o jakieś duperele. I zostałam sama. Nie da się niestety streścić tego wszystkiego co mnie spotkało. Wszystko było tak grubymi nićmi szyte. Rozczarował mnie człowiek o którym myślałam mój przyszły mąż, za którego dałabym sobie głowę uciąć. Nigdy się tego nie spodziewałabym po tym wszystkim co przeszliśmy, przeżyliśmy, po tych wszystkich jego słowach i tego jak on za mną był... Nie mogę w to uwierzyć, że wolał ją... Dziewczynę, której nie kocha... Zamiast walczyć o mnie... On jest z nią teraz, dokładnie w miesiąc po rozstaniu pochwalił się o tym na jednym z portali społecznościowych, a mianowicie na fejsie, dając do zrouzmienia naszym wszystkim znajomym i mojej oraz swojej rodzinie... A ja się czuję jak wykorzystana zabawka... Dlaczego :(


Komentuj (12)

24.02.2011 :: 21:38

jutro miną 2 miesiące od rozstania. ponad miesiąc od ostatniego spotkania. i cały mój ład układany przez ten czas spierdolił się 2 dni temu, kiedy przypadkiem spotkałam go w tramwaju. nie, nie widział mnie. nie zdawałam sobie sprawy jak silnie działają bodźce wzrokowe. jego twarz, jego kurtka do której jeszcze jakiś czas temu przytulałam się podczas zimna i nawet tramwaj ten sam... ale on już nie ten sam i nie mój. czy ktoś mi potrafi wytłumaczyć dlaczego najpierw mówił, że żałuje, a potem gdy ty się dowiadujesz o istnieniu innej w czasie rozejścia się i chcesz stracić kontakt, to nagle zmienia zdanie i jednak chce być z nią.... mimo tego, że chciałam wybaczyć dać szansę. wiem, że nigdy z nim nie będę, ale chciałabym, żeby on chciał wrócić bo... ja straciłam wiarę w prawdziwą miłość. jeżeli to uczucie istnieje, to niech do cholery się to potwierdzi. taka miłość mimo wszystko, że ktoś zrozumiał swój błąd i pragnie to naprawić. chce wiedzieć, że nie jestem nikim, że to co było ze mną to było naprawdę wartościowe i ważne. sama nie wiem dlaczego chcę takich zapewnień, czy ktoś mi potrafi to wytłumaczyć?


Komentuj (5)


Szablon autorstwa Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info.
Wspierane przez Blog & dodatki na bloga. Zdjęcie od Rashell